wtorek, 11 kwietnia 2017

PRZEDPREMIEROWO - "Pieśń Jutra" Samantha Shannon

POST ZAWIERA SPOILERY DOTYCZĄCE POPRZEDNICH CZĘŚCI Z SERII "CZAS ŻNIW"
CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ

 Za pierwszą część zabrałam się z wielką nadzieją na coś świetnego, bo wiele osób mi ją polecało, zachwycało się, więc stwierdziłam, że chyba warto. Trochę się zawiodłam, bo mojego serca nie podbiła. Podobała mi się, ale nie rozumiałam czym ludzie się zachwycają. Mimo wszystko postanowiłam zabrać się za tom drugi, po którym moje serce się rozpadło, a następnie pozbierało z powrotem. Ale trzecia część to coś niesamowitego.

Buntowniczka, która zostaje królową.

Po krwawych i brutalnych walkach Paige Mahoney zyskała odpowiedzialną funkcję – została wybrana Zwierzchniczką. Pod rządami ma teraz całą populację londyńskich kryminalistów.
Wystąpiła przeciwko Jaxonowi Hallowi. Narobiła sobie żądnych krwi wrogów, z których każdy czeka na jej najmniejszy błąd. Teraz zadanie ustabilizowania sytuacji w podzielonym podziemiu będzie prawdziwym wyzwaniem.
Panowanie Paige może szybko dobiec końca. Wszystko przez wprowadzenie Tarczy Czuciowej, śmiertelnej technologii, która przyniesie zgubę społeczności jasnowidzów i… całemu światu, jaki znają.

Poprzednia część zakończyła się niezłym ciosem zarówno prosto w serce Paige jak i czytelnika. Nie ukrywam, że liczyłam na to, iż ta część będzie jeszcze lepsza i nie zawiodłam się. Samantha Shannon nie oszczędza czytelnika zasypując go nowymi faktami, które odpowiadają na niektóre pytania, ale tworzą inne, na które domagamy się odpowiedzi.
Ale zacznijmy od początku. Sytuacja w Cytadeli Londyn po obraniu przez Paige stanowiska Zwierzchniczki zaczyna się drastycznie zmieniać. Jasnowidze są w coraz gorszej sytuacji przez wprowadzanie Tarczy Czuciowej. Podoba mi się fakt, że Paige jest przedstawiona realistycznie, jako 19-letnia młoda kobieta, która mimo swojej zaciętości, nie jest w stanie ze wszystkim poradzić sobie ze wszystkim sama, ale jest na tyle rozsądna, że czerpie mądrość od swoich dowódców.
W tej części dowiadujemy się więcej o przeszłości naszych bohaterów, w tym Jaxona, który jest chyba jedną z najbardziej enigmatycznych postaci całej serii. Mam wrażenie, że ta część (nie licząc funkcji jaką pełni w opisu teraźniejszych wydarzeń) ma za zadanie przybliżyć nam lepiej bohaterów poznanych w poprzednich tomach.
Muszę przyznać, że styl pisania pani Shannon jest niesamowity. Opisy są rozwinięte, ale nie nużące. Wszystko wizualizuje się w głowie w serii bajecznych obrazów, które razem tworzą spójną i wyjątkową całość.
Jedyną nową postacią, z którą się spotykamy w ważniejszych scenach i którą zaczynamy poznawać od początku jest Hildred Vance, czyli Wielki Komandor Sajonu. Kobieta bezwzględna, bezduszna i bezlitosna. Kobieta, która przysporzyła Paige wiele cierpienia i bólu (tego fizycznego i psychicznego).
Akcje dzieje się w wielu miejscach. Razem z Paige poruszamy się już nie tylko po Londynie czy Oxfordzie, ale tym razem wędrujemy w głąb niegdysiejszej Wielkiej Brytanii, poznajemy inne społeczności jasnowidzów, co daje naprawdę dużo samej książce, jak i całej historii. Po raz pierwszy wykraczamy poza Eteryczne Stowarzyszenie, aby przyjrzeć się innym Cytadelom.
Jedyną wadą książki jest jej przewidywalność w swojej nieprzewidywalności. Ponieważ chwilę po tym jak dzieje się coś zupełnie zaskakującego, mamy sytuację, której biegu możemy się domyśleć. Jednak to tylko moje odczucia i będziecie się mogli o tym przekonać sami, kiedy już sięgniecie po tę powieść.

"Pieśń Jutra" jest godną kontynuacją "Zakonu Mimów" i pozostawia niedosyt, który zaspokoić może jedynie następny tom.

Tutaj daję wam ocenę poszczególnych elementów:
Świat przedstawiony: 4,5/5
Kreacja bohaterów: 5/5
Oryginalność fabuły: 4,5/5
Styl pisania: 4,5/5
Ogólne wrażenie: 4,5/5

Ocena całościowa: 4,6

Ogólnie rzecz biorąc: polecam wam tę książkę, jak i całą serię, a także mam nadzieję, że tak jak ja, będziecie czekać ze zniecierpliwieniem na kolejny tom.

Dzięki za odwiedziny! Zapraszam serdecznie do komentowania, oceniania i obserwowania bloga. Piszcie co sądzicie i dawajcie rady, z których z wielką chęcią skorzystam ;)
Zaczytanego!
Zając

*

Za książkę dziękuję wydawnictwu SQN.

środa, 29 marca 2017

"Zły Romeo" Leisa Rayven


Przyznam się bez bicia, nie miałam dobrego nastawienia do tej książki. Po pierwsze: romans, czyli gatunek, którego unikam jak ognia, po drugie: Romeo, czyli znienawidzona przeze mnie postać literacka, po trzecie: ROMANS. Jednak mimo oporów postanowiłam zaryzykować i przeczytać ową książkę. To była ewidentnie dobra decyzja!

Cassie była uroczą dziewczyną z wielkimi ambicjami. Piekielnie zdolny Ethan miał reputację złego chłopca. Zagrali Romeo i Julię – i zmieniło się wszystko. Wielka miłość, jak w dramacie Szekspira, była im pisana. Jednak zły Romeo złamał Julii serce...

Kilka lat później grają razem na Broadwayu. Gdy spotykają się na scenie, są zmuszeni do konfrontacji z własnymi emocjami. Ethan próbuje odzyskać zranioną Cassie, jednak oboje w niczym nie przypominają siebie sprzed lat...
Czy kiedy kurtyna opadnie, ujawnią, co tak naprawdę kryje się w ich sercach?

Jak już pisałam wcześniej nie jestem fanką romansów i omijam je szerokim łukiem. Jednak ta historia jest wyjątkowa i naprawdę jestem nią zauroczona. Jest niezwykle zabawna i czasami po prostu pękałam ze śmiechu czytając ją, ale jednocześnie chwyta za serducho i sprawia, że chce się w niej zatonąć. Wywołuje niezwykłe dreszcze i sprawia, że człowiek zmienia swojego spojrzenie na określenie "miłość od pierwszego wejrzenia". Styl autorki jest lekki, bardzo szybko i przyjemnie się czyta.

Ethan i Cassie mają niezwykle osobliwą relację, która w żaden sposób nie nuży, co często się zdarza w tego typu powieściach. Bohaterowie diametralnie się zmieniają w ciągu tych sześciu lat, które ich dzielą i możemy wyraźnie dostrzec tę zmianę. Dwójka naszych bohaterów ma wiele wad i zalet, które są niezwykle rzeczywiste, a nie wiem jak wam, ale mi się ogromnie podoba to, że mogę odnaleźć w każdym z bohaterów coś z siebie, a także widzę w nich prawdziwych ludzi.

Całość ma swoje wady, takie jak np. przewidywalność, bo nie ukrywajmy, łatwo się domyślić co się stanie z bohaterami, ale jednocześnie bywa zaskakująca przez spontaniczne decyzje bohaterów, które prowadzą do tych przewidywalnych zdarzeń. Wiem, że teraz w pewien sposób zaprzeczam sama sobie, ale nie potrafię ująć tego inaczej. Jest przewidywalna, ale zaskakuje.

W moim odczuciu wielką zaletą jest to, że akcja dzieje się w środowisku aktorów i show-biznesu. Opisy tego, co czują aktorzy są doprawdy niezwykle rzeczywiste i sprawiają, że mam ochotę wrócić do koła teatralnego ;P Czujemy ich presję, stres i wszystkie emocje, które się uwalniają podczas ich gry. To urzeka i sprawia, że "wchodzimy" w tą powieść jeszcze głębiej i przeżywamy wszystko wraz z bohaterami.

"Zły Romeo" na pewno nie wejdzie do kanonu moich ulubieńców, ale zdecydowanie mogę go polecić osobom, które gustują w historiach miłosnych lub osobom, które potrzebują chwili wytchnienia.

Tutaj macie ocenę poszczególnych elementów:
Świat przedstawiony: 4/5
Kreacja bohaterów: 5/5
Oryginalność fabuły: 2,5/5
Styl pisania: 4/5
Ogólne wrażenie: 4/5

Ocena całościowa: 3,9/5

Dzięki, że wpadliście i zapraszam do obserwowania bloga po więcej ;*
Zapraszam was do komentowania i wyrażania opinii (z chęcią przyjmę wszelkie rady i uwagi).
Zaczytanego!
Zając

*

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.


wtorek, 22 listopada 2016

"Król Kruków" Maggie Stiefvater


Rewelacja, o której od jakiegoś czasu jest co raz głośniej, czyli przecudowny Król Kruków. Mnie tą książkę polecił Kuba z bloga Kingomaniak (jak jeszcze go nie znacie, to wpadajcie koniecznie, bo jest świetny!), za co mu bardzo dziękuję!

Pierwszy tom magicznej sagi.
Jedna dziewczyna i trzech chłopaków.
Blue pochodzi z rodziny wróżek, jest medium do kontaktów ze światem zmarłych.
Gansey, Adam i Ronan, trzej przyjaciele w elitarnej szkoły dla chłopców, obsesyjnie poszukują tajemniczych linii mocy legendarnego Króla Kruków - Glendowera.
Z ich powodu pozornie ciche i spokojne miasteczko staje się scenerią niezwykłych wydarzeń.
Gdy razem z Blue trafią do magicznego lasu, gdzie czas płata figle, nic już nie będzie takie samo...
Przerażające tajemnice, mroczne rytuały, stare przepowiednie, wizje, duchy, ofiary, a to dopiero początek tej historii...

Powiem wam szczerze, że czytając opis, mocno się zniechęciłam. Bo jak to brzmi "jedna dziewczyna i trzech chłopaków". Zalatywało romansem na kilometr, a ja staram się go unikać. Na szczęście dużo romansu nie było, chociaż pojawia się wątek miłosny, ale o tym potem. 
Przez pierwsze kilkadziesiąt stron przekonywałam się do tej powieści, zniechęcona opisem. Potem poszło z górki. Wkręciłam się, utonęłam, przepadłam pochłonięta przez tą powieść. 
To, że wszystko dzieję się w naszych czasach, a technologia ma wpływ na poszukiwania Glendowera, mnie to urzekło, bo uwielbiam połączenie magii i technologii. 
Kolejna rzecz na plus - rodzina Blue. To, że wszystkie kobiety są wróżkami też mi się ogromnie podobało. Różnorodność każdej z nich jest kolejnym atutem tej historii. Osobiście najbardziej przydały mi do gustu: Persefona (cicha, spokojna), Maura (artystyczna dusza, matka Blue) i Calla (ekscentryczna, ostra, bezpośrednia). W sumie każda postać jest ogromnie wyrazista i realna. Chłopcy z Aglionby: każdy inny, każdy prawdziwy, każdy wyjątkowy. Najbardziej (jak na razie) polubiłam Ronana, chociaż jest on kontrowersyjną postacią. Jest porywczy, nieokrzesany, ale jestem pewna, że za tą powłoką coś się kryje, a ja jak najszybciej chcę się dowiedzieć co! A widać to po pewnych zachowaniach (zero spoilerów). O pozostałych chłopcach mówić nie będę, żeby nie odebrać wam radości czytania. Powiem wam tylko, że są intrygujący.
Przez cały czas czuć niesamowity klimat tej powieści, który wprowadzają rytuały i poszukiwania linii mocy. Cały czas czuć obecność magii w powietrzu. Radość dla mojego małego serduszka, które uwielbia wszystko co magiczne!
Wątek miłosny jest, bo w końcu to powieść młodzieżowa i bez tego nie można się obejść (czekam na młodzieżówkę bez takiego wątku). Jest trójkąt miłosny, chociaż nie taki oczywisty i nadal nie jestem pewna co się tam zadzieje, ale zawsze pozostają domysły i hipotezy, które mogą się okazać trafne. Na szczęście ten miłosny aspekt nie jest taki przytłaczający, ale jest dobrym uzupełnieniem całości.

A tak prezentuje się ocena poszczególnych cech:
Świat przedstawiony: 5/5
Kreacja bohaterów: 5/5
Oryginalność fabuły: 4,5/5
Styl pisania: 5/5
Ogólne wrażenie: 5/5

Ocena całościowa: 4,9/5

Podsumowując: nie mogę się doczekać aż sięgnę po kolejny tom, a książkę Król Kruków polecam wam z całego serca! Wciąga, porywa i chwyta czytelnika, a potem za nic nie chce puścić! Więc czytajcie i zakochujcie się!

Będę bardzo wdzięczna za rady i szczere opinie :)
Zaczytanego wam życzę!

Nowy początek

Witajcie!
Pierwsze podejście do tworzenia przeze mnie bloga było, nie będę ukrywać, totalnie nietrafione.
Nie potrafiłam wygospodarować czasu na pisanie, komputerem musiałam się dzielić z rodzicielką i po prostu z czasem o tym całkowicie zapomniałam.
Teraz jednak czasu łapię więcej, bo i częściej w domku zostaję, sprzęt w końcu złapałam własny i mam ogromną nadzieję, że uda mi się tym razem nie zawalić.
Mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej i że was nie zawiodę!

Pora więc na prawdziwe przywitanie:

Witajcie moi drodzy! Jestem Marcowy Zając, a to mój domek, czyli Książkowa Norka!
Będzie to blog poświęcony książkom, ale czasami pojawią się też filmy, może muzyka.
Będą recenzje, będą tagi i niespodzianki!
Mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej.
Życzę wam wszystkiego dobrego, zapraszam do śledzenia i
Do zobaczenia!